Subskrybuj bloga

kwietnia 05, 2018

Wpis gościnny: Jak poradziłam sobie z depresją. Samodzielnie!

Wpis gościnny: Jak poradziłam sobie z depresją. Samodzielnie!

Dzisiejszy wpis jest autorstwa mojej znajomej Basi. Ciekawy i inspirujący, więc tym bardziej zachęcam do wnikliwego przeczytania! 

Koniec roku 2014 rozstanie z ojcem mojej córeczki...drastyczne przeżycie...

Zakupiłam z partnerem mieszkanie w Holandii,dokładnie w miejscowości Slootdorp. Kochaliśmy się i wierzyłam a nawet czułam, że to miłość szczera i prawdziwa – taka na całe życie...

Zamieszkiwałam wcześniej w okolicy Den Haag,po poznaniu mojego partnera( o którym mowa powyżej ) doszliśmy jednak do wniosku, że chcemy oboje kupić wspólne mieszkanie i żyć razem.
Do tej pory dzieliła Nas odległość 130 km..., co jak na Holandię nie jest specjalnie dużą odległością ...”myk” na autostradę - 1h 20 min i na miejscu.

Przyszedł czas, że podjęliśmy wspólną decyzje iż chcemy być rodzicami.
Wspaniałymi rodzicami takimi ,których my nigdy nie mięliśmy. Kochający, słuchającymi, doceniającymi, wspierającymi, itp. Stąd też działaliśmy....
Okazało się ku Naszemu zdziwieniu, że bardzo szybko zaszłam w ciążę i to nawet nie wiedząc... Byłam tak zajęta praca na etacie, że nie zwróciłam uwagi na moje samopoczucie, które w ciąży było wręcz fenomenalne!

Wakacje w Polsce i wiadomość :” Jest pani w 3 miesiącu ciąży.... „. Szczęście, radość, łzy... - cieszyliśmy się jak małe dzieci kiedy dostaną „ coś „, czego tak bardzo pragną...

W tym czasie zrodziła się u mnie myśl, że skoro będę mamusia, warto zdobyć wiedzę o tym, jak podejść do rodzicielstwa aby móc zrozumieć dzieciątko.
Kupiłam książkę pt. „ Język niemowląt „ autorstwa Tracy Hogg (dostępna jest także wersja „Język 2 latka „, którą także polecam).
Książka wniosła w moje życie sporo cennych i prostych uwag oraz spostrzeżeń, których wiele matek nie stosuje bądź uważa, że ich nie potrzebują.
Życie płynęło z dnia na dzień. Córeczka przyszłą na świat i byłam oddana opiece nad nią.
Gdy skończyła 8 miesięcy musiałam wrócić do pracy bo ciężko było żyć w Holandii z jednej wypłaty, mając na utrzymaniu hipotekę,auto,rodzinę...

Był płacz i smutek, że muszę oddać ukochane dziecko pod opiekę obcej osoby (opiekunki) i nie mogę każdej sekundy poświęcić na nasz kontakt.


Nadszedł jednak kolejny moment w życiu, gdy problemy finansowe oraz zupełnie inne zainteresowania moje i ojca córeczki wyszły na jaw. Okazało się iż się mijamy...
Ja szłam „w prawo” a ojciec Aniołka szedł „w lewo”.
Kryzys,a później szybki rozpad związku i sporo problemów...odeszłam z córeczką a kolejne problemy doprowadziły mnie do depresji.
Nie zauważyłam kompletnie, kiedy "koleżanka depresja" zaczęła rządzić moim życiem.

Depresja to stan, który na podłożu problemów plus braku finansów przyjdzie znienacka i nawet nie jesteśmy w stanie go kontrolować. Tak było i w moim przypadku.
Smutek, rozpacz, obawa o to, jak poradzę sobie sama z finansami...To były dominujące myśli.
Głównie finanse stały się dla mnie ciężarem gdyż już jako małą dziecko wychowywałam się w biednym domu. Nie mogłam nauczyć się zarządzania pieniędzmi bo moi rodzice nie mieli takiej umiejętności.
W szkołach nie było (i chyba nadal nie ma) edukacji finansowej!

Stąd też, gdy przyszedł moment by oddać córeczkę ojcu, bo On mógł jej na dany moment zapewnić lepszy byt niż ja, pogrążałam się w coraz to większej depresji - wciąż nieświadomie.
Etap, w którym chciałam odebrać sobie życie oraz chęć sprzedania swojego ciała za 75 euro, które potrzebowałam by zapłacić ubezpieczenie auta (aby dojechać do pracy i zarobić na rachunki,które sypały się jeden za drugim …).

Dziś jestem dumna z siebie, że wyszłam całkowicie sama z depresji,nie sprzedałam ciała,żyję i ciesze się życiem,kocham siebie,ludzi,przyrodę - wszystko wokół choć wciąż walczę ze spłatą rachunków, to jednak idzie mi całkiem nieźle.
Dlatego, że doświadczyłam depresji i sama ja pokonałam zobaczyłam świat z innej strony.
Jak bardzo nie doceniałam tego, co mam wokół siebie... Jak bardzo obwiniałam wszystkich za moje lekcje życiowe...
Jak byłam złą osoba mówiąc źle o innych... Jak nie kochałam rodziców...

JAK WYSZŁAM SAMA Z DEPRESJI?


W Holandii poszłam do psychoterapeuty i usłyszałam, że mam depresje dlatego ponieważ mam problemy ze znalezieniem pracy. Pani doktor zaczęła w gabinecie szukać dla mnie pracy przez internet i zapytała,czy przepisać mi tabletki, po których będę spałą lepiej – PARANOJA!
Wyszłam i pomimo mojego stanu uświadomiłam sobie, że muszę się „ewakuować” . Nie mogę iść na kolejną wizytę bo chyba popełnię samobójstwo na oczach rzekomej psychoterapeutki.

Jakiś czas później trafiłam na Iwonkę, znajomą w pracy. Opowiadając jej o swoich problemach usłyszałam, że wszystko się ułoży. Poleciła mi książkę „ Bądź Aniołem swojego życia. Sprowadziłam ją z Polski i zaczęłam czytać plus oczywiście stosować metody, które były wskazane czyli:
  • przez 21 dni byłam wdzięczna za to, co mam i modliłam się ....
  • zamknęłam się na ludzi z zewnątrz.
Zaczęłam czytać książkę każdego ranka... Biegać, szukać motywatorów na yt. Szukałam pozytywnych osób na FB, ograniczyłam spotkania ...byłam tylko Ja i ja. Znalazłam film „SEKRET” na yt. Wysłuchałam parę razy i zrozumiałam, jak przyciągnęłam sama do siebie rachunki. Udostępniłam moje biegi na fb ...ludzie zaczęli mnie podziwiać, zatem wzrastała moja samoocena o sobie. O tym, że ktoś mnie dostrzegł. Wciąż dużo czytałam z internetu, włączałam muzykę, która lubiłam. Tańczyłam... Zaczęłam czytać także psychologie, szukać psychoterapeutów online.
Wiedziałam, że tak mogę sobie pomoc - rozmawiając z kimś, kto jest „nade mną”, kimś, kto ma większą wiedzę niż ja. Było mi jednak mało wiec nadal szukałam na fb i coraz to bardziej pokochałam czytanie i fb.

Zatem każdy dzień był dla mnie coraz to lepszy bo wiedziałam, że w internecie mam coś, czego nie dostanę od żadnego lekarza, kolegi z pracy, adwokata itp... Skupiłam swoją uwagę na sobie. Dodam, że w depresji przytyłam - moim przyjacielem stało się jedzenie z banku żywności, które dostawałam i po prostu to było moje pocieszenia. Będąc sama z problemami finansowymi i nie mając wtedy kompletnie nikogo, kto by mnie zrozumiał, uświadomiłam sobie, że yt i fb mnie uratowały.

Zaczęłam myśleć pozytywnie. Sprawy, które w sądzie się toczyły... adwokaci i ludzie, którzy wykonywali swoją prace i pobierali pieniądze, których ja tak naprawdę nigdy nie miałam w zanadrzu...Przyszedł dzień, że powiedziałam dość!
Nie chcę walczyć i wydawać pieniędzy na sprawy, na które nie mam wpływu!

I kolejny etap: odpuściłam i zaczęłam doceniać i żyć dla siebie. Walczyć o siebie. Dopiero wtedy zobaczyłam jak strasznie zeszłam na dno... Przytyłam,nie kąpałam się, jadałam - wręcz obżerałam się! Widziałam, że wszyscy wokół mnie są źli.

Mój znajomy z fb (którego nawet do tej pory jeszcze nie poznałam w realu) powiedział mi, że jeżeli źle czuje się w danym miejscu, to powinnam je zmienić na miejsce pogodniejsze , z możliwością stałej pracy - inny region Holandii.

W ówczesnym czasie myślałam, że to nierealne i aż 8 miesięcy zastanawiałam się by się przeprowadzić i wrócić pod Den Haag. Gdy jednak nadszedł ten dzień i podjęłam decyzje, poczułam ulgę... Przeprowadzka z problemami finansowymi wciąż trwała lecz ja czułam więcej uśmiechu na mojej smutnej twarzy. Zaczęłam więcej się uśmiechać.

W nowym miejscu zadbałam o siebie, o nowe znajomości. Żyłam tylko Ja i ja...nauczyłam się być sama ze sobą, zaczęłam doceniać i podziwiać moją wspaniałą osobę. Wciąż szłam i idę na przód.

Dziś jestem w Polsce. Mieszkam w Bydgoszczy, cieszę się każdą chwilą ,każdym dniem. Zwiedzam miasto, uśmiecham się to przechodniów i wciąż z wyzwaniami finansowymi lecz już duuużżżoooo bardzij z przodu, z czego jestem bardzo dumna! Nie żałuję ani sekundy z mojego życia bo mam wiele historii i będzie co opowiadać wnuką w przyszłości.

PROPONUJE pokochać siebie i zadbać najpierw o siebie. O to, co nam w sobie przeszkadza. Zmienić pracę jeśli nam nie odpowiada. Zmienić miejsce zamieszkania, kiedy czujemy się źle. Zacząć otaczać się wartościowymi ludźmi, którzy nas wspierają, a jeśli takich nie ma - to mega skupić się na sobie i czasem zamknąć na ludzi z zewnątrz...


kwietnia 04, 2018

Czy warto poświęcać się dla innych bezgranicznie?

Czy warto poświęcać się dla innych bezgranicznie?

Poświęcanie się dla innych jest w pewnym sensie częścią naszego życia. Jednak czy warto tego dokonywać bezgranicznie i bezrefleksyjnie?


Dzisiejszy wpis traktuję niezwykle osobiście. W pewnym sensie jest on próbą autorefleksji na temat mojego własnego życia i rzeczy, których w nim dokonywałem oraz tego, jak wiele straciłem zapominając o sobie...

Oczywistym jest, że żyjemy w świecie wspólnych relacji z innymi ludźmi i zasadniczo niemożliwym jest uniknięcie jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem. 

Nie możemy zamieszkać na "odludziu", gdzie przez kilka miesięcy nie spotkamy żadnej żywej istoty ludzkiej. Nie jesteśmy w stanie odizolować się całkowicie od informacji, które do nas docierają. Nie mamy też możliwości żyć dla samego siebie. To zwyczajnie niemożliwe i w pewnym sensie niewykonalne. 

Człowiek jest istotą społeczną, więc do szczęśliwego życia niezbędnym jest mu towarzystwo innych. Właśnie dlatego budujemy związki partnerskie, żenimy się, zakładamy rodziny i mamy grono bardzo bliskich przyjaciół i dalszych znajomych. Wszystko po to, aby nie być samemu - nie mieć destruktywnego poczucia pustki. 

I jeśli układamy życie w taki sposób, aby odnaleźć zdrowy balans w relacjach międzyludzkich, to zasadniczo nie mamy na co narzekać. 

Sytuacja diametralnie zmienia się wówczas, kiedy świadomie - dokonując dobrowolnego aktu wyboru decydujemy się na pełne poświęcenie innym - bezgraniczne i całkowicie bezrefleksyjne, dokonywane w imię wyższego dobra - przy czym za "wyższe" uznajemy dobro innych, a nie własne.

Przez ostatnie 18 lat byłem w trzech poważnych związkach. Jeden z nich trwał 8 lat, a kolejne dwa równo po 4 lata. W międzyczasie była też jedna - powiedzmy mniej istotna z emocjonalnego punktu widzenia znajomość, która bez zbędnych fajerwerków, w sposób całkowicie naturalny zakończyła się po 24 miesiącach.

Czy źle wspominam miniony czas? Zasadniczo nie o ile nie poddaje analizie tego, w jaki sposób wszyscy Ci ludzie dosłownie zawładnęli moim wnętrzem, a ich potrzeby wypełniły cały mój czas tak, że nie było możliwości wygospodarowania choćby jednej godziny w tygodniu na zadbanie o samego siebie. 

Skądinąd dodam, że ówcześnie nie miałem pojęcia, że aby móc być prawdziwie szczęśliwym człowiekiem, trzeba w pierwszej kolejności być ... jak ująłem to w swoim pierwszym e-booku "Manifest Zwycięzcy" pozytywnym egoistą!

P.S. E-book oczywiście dostępny jest w sprzedaży online we wszystkich księgarniach internetowych w Polsce, ale dla Ciebie drogi czytelniku postanowiłem oddać go całkowicie za darmo! Wystarczy, że napiszesz komentarz pod tym postem, zostawiając swój adres e-mail lub napiszesz komentarz i skontaktujesz się ze mną za pomocą formularza kontaktowego. W odpowiedzi zwrotnej otrzymasz e-book w formacie PDF i sam zdecydujesz, czy już dziś stać Cię na to, abyś stał się pozytywnym egoistą!

Zatem moje życie upływało w schemacie praca - dom, dom - praca. 

W tamtym czasie byłem prężnie działającym przedsiębiorcą, a więc 50-60% dnia spędzałem w biurze lub na spotkaniach biznesowych. 

Po powrocie do domu, cała moja uwaga skupiała się na potrzebach żyjących ze mną osób - nie tylko w związku, ale również członków rodziny, których miałem pod opieką (np. moja ówcześnie 85 letnia babcia, którą córka wyrzuciła z domu).

Pracowałem po to, aby każdemu zapewnić byt i odpowiednie warunki. Nie zarabiałem mało, więc i styl życia był na wysokim poziomie. 

Nikt - włącznie ze mną rzecz jasna, nie musiał martwić się o kolejny dzień, o mieszkanie, ubrania, wyżywienie, rachunki, etc. Mieszkałem w dużym domu, jeździłem trzema, różnymi samochodami i stać mnie (nas) było na znacznie więcej niż 80% społeczeństwa. 

Idealne życie, prawda? Mnie również tak się wtedy wydawało. 


Niestety praca i skupianie uwagi WYŁĄCZNIE na potrzebach innych skutkowały tym, że nie miałem: a) czasu i b) siły na zajęcie się swoim wnętrzem. 

Na jakikolwiek rozwój osobisty czy nawiązywanie i utrzymywanie relacji z innymi ludźmi, spoza grona najbliższych osób. 

Nie miałem znajomych ani przyjaciół. 

Jak zapewne zwróciłeś uwagę napisałem kilka akapitów wyżej, że spędziłem ostatnie 18 lat (dokładnie połowę swojego życia!) w trzech poważnych związkach. Piszę o tym w czasie przeszłym więc domyślasz się, że aktualnie stan ten wygląda inaczej. 

Tak. Dziś jestem sam! I to dosłownie w każdym segmencie życia. 


Kiedy zbankrutowałem po raz ostatni - a było to na początku 2017 roku, moja krytyczna sytuacja finansowa zbiegła się z odejściem najbliższej mi osoby. 

Praktycznie można powiedzieć, że nastąpiło to w tym samym czasie. 

Kilka miesięcy później straciłem również mieszkanie. Zdając klucze okazało się, że mam do dyspozycji jedynie niewielki, podręczny bagaż i kilka średniej jakości rzeczy codziennego użytku. Wyobrażasz sobie? Po wielu latach ciężkiej pracy, budowaniu biznesów i dostatniego życia, praktycznie nie miałem nic! Co więcej - również mój los nie interesował prawie nikogo! 

Czy warto zatem poświęcać się dla innych? TAK! Czy jednak warto robić to bezgranicznie i bez najmniejszej refleksji? ZDECYDOWANIE NIE! 

Zawsze, bez względu na okoliczności, problemy, pilne i naglące sprawy oraz otaczających Cię ludzi musisz (!) pamiętać o SOBIE!


Ty jesteś najważniejszy! Jeśli tak nie jest, to możesz być pewien, że nie zbudujesz prawdziwego szczęścia! 


Dbanie o wszystkich za wyjątkiem siebie porównać można do zbudowania domu bez należytych fundamentów, mogących znieść wszystkie przeciwności. 

Dom może być okazały - może nawet dosłownie "ociekać" luksusem! Niewiele czasu potrzeba, aby się zawalił jeśli nie unoszą go właściwe fundamenty. A na pozostałej po upadku stercie gruzów nie znajdziesz rąk do pomocy! 

Dlatego od dziś - jeśli nie robiłeś tego do tej pory a moja historia wydaje Ci się swoistym deja vu, zacznij pracować na własne szczęście - oczywiście nie zaniedbując całkowicie potrzeb bliskich Ci osób. 

Miej czas dla siebie. Tylko dla siebie. Niech to będzie choćby godzina tygodniowo. Znajdź sobie miejsce do kontemplacji. Zamknij się w pokoju lub wyjdź do pobliskiego lasu. Nie ważne! Tylko zrób to i porozmawiaj z samym sobą o tym, czego Ci potrzeba. 

Jeżeli cokolwiek przeszkadza Ci w Twoim związku, sygnalizuj to od razu. Nie zwlekaj aż problem zbytnio urośnie. Nie licz na to, że druga osoba powinna wiedzieć o co Ci chodzi. Nikt z nas nie jest jasnowidzem! Widzisz gdzieś trudną do zaakceptowania okoliczność? Powiedz jej /jemu o tym. Odkładanie na później nic nie da poza rosnącą frustracją.

Jasno określaj zasady i mów głośno co akceptujesz, a czego nie jesteś w stanie. Bycie razem oznacza pójście na - czasem daleko idące kompromisy a nie na ustępstwa tylko jednej ze stron!

Spotykaj się z przyjaciółmi lub znajomymi. A jeśli ich nie masz, zadbaj o to, aby nawiązać nowe znajomości. Jest to konieczne dla zachowania właściwej higieny Twojego umysłu. Musisz poszerzać horyzonty zamiast zamykać się w zaciszu własnego domu, skazując się na swego rodzaju społeczną banicję!

Nie bierz na siebie więcej niż możesz i chcesz. To cholernie 👀 WAŻNE! Jesteś tylko człowiekiem i jako taki masz również pewne granice. 

One muszą być jasne dla wszystkich, którzy chcą zbudować z Tobą jakiekolwiek relacje. Nie jesteś super menem... nie musisz każdego zadowolić... A jeśli to komuś nie pasuje - TRUDNO

Przynajmniej możesz się wówczas przekonać na czym tak naprawdę mu lub jej zależało!

Jeśli:

- znajdziesz czas na rozmowę z samym sobą ...

- jasno określisz granicę w związku i relacjach z najbliższymi ...

- będziesz miał swego rodzaju zestaw zasad, których nie pozwolisz nikomu (bez wyjątku) naginać ...

- zadbasz o swój rozwój osobisty i pasje ...

- będziesz miał pewne grono znajomych i przyjaciół spoza własnego domu ...

to jest wielce prawdopodobne, że będziesz w stanie zbudować satysfakcjonujące Cię we wszystkich aspektach życie. Ten wybór należy do Ciebie! Nikt inny go nie dokona. Pamiętaj tylko, że we wszystkim, co i dla kogo robisz, musisz widzieć siebie! 

Pozdrawiam serdecznie!

Tomek.

kwietnia 03, 2018

Huawei P8 w 2018 roku. Czy warto ulegać trendom - krótka recenzja 3-letniego flagowca.

Huawei P8 w 2018 roku. Czy warto ulegać trendom - krótka recenzja 3-letniego flagowca.


Żyjemy trendami! Kierujemy się modą! Chcemy być najlepsi i mieć najlepsze... Także w segmencie mobilnych urządzeń, bez których nie sposób dzisiaj wyobrazić sobie życia.


Huawei jest trzecim co do wielkości producentem inteligentnych telefonów na świecie. 

Wyprzedza go jedynie dwóch potentatów - gigantów w branży: Samsung i Apple. 

Firma zyskała szeroką popularność w naszym kraju dzięki włączeniu do oferty smartfonów serii P: Huawei P8 i Huawei P8 Lite. 

Zwłaszcza ten ostatni model sprawił, że Polacy pokochali producenta a P8 Lite bił prawdziwe rekordy sprzedaży zarówno w sklepach jak i u operatorów sieci komórkowych!


W dzisiejszym wpisie spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy flagowiec sprzed trzech lat - 
Huawei P8 jest nadal dobrą pozycją i czy warto zakupić go / używać w 2018 roku (na marginesie dodam, że jest on jednym z moich głównych telefonów i aktualnie również z niego korzystam).

Po 1 Design i wykonanie.

Nie ma co ukrywać! Huawei P8 jest także w 2018 roku telefonem świetnie wykonanym nawet jak na dzisiejsze standardy! 

Jednobryłowa konstrukcja wykonana została z metalu (tył) oraz szkła Gorilla Glass trzeciej generacji (przód). To samo szkło znajdziemy również w górnej części tylnej obudowy, gdyż zostało nim pokryte "oczko" aparatu (dodać należy na plus, że obiektyw nie wystaję poza linię obudowy!). 

Telefon jest niezwykle lekki, a metal, z którego wykonano tylną obudowę oraz boki (boczna ramka) bardzo trudno pobrudzić czy zarysować (nawet wówczas, kiedy nie korzystamy z żadnego zabezpieczenia, np. w postaci etui "plecków").

Jeśli dodamy do tego fakt, że cała konstrukcja jest bardzo cienka i idealnie leży w dłoni, to należy sobie szczerze powiedzieć, że P8 nadal może się podobać (choć niektórym może przeszkadzać zbytnie podobieństwo do konkurencji: Iphone'a czy Xperii).

Wielkość telefonu uważam (moje subiektywne odczucie) za doskonałą. 

Wyświetlacz o przekątnej 5,2" jest idealny i nie sprawia najmniejszych problemów z obsługą jedną ręką (dla tych, którzy uważają inaczej, istnieje możliwość zmniejszenia "wielkości" ekranu tak, aby dopasować przestrzeń roboczą do własnych potrzeb).

Po 2 Parametry.

Jak na sprzęt flagowy przystało, nadal może sporo "wydusić" z Huawei P8. 

Rzecz jasna nie jest to najwyższy standard, prezentowany przez flagowce konkurencji (czy samego Huawei'a) z tego roku, ale zdecydowanie nie można narzekać jeśli chodzi o standardowe użytkowanie! 

Pomijam w tym aspekcie wymagające gry - nie jestem zwolennikiem żadnych gier i nigdy nie gram na startfonie (wszyscy, którzy chcą porównać jego możliwości w tym względzie odsyłam do kilkunastu recenzji w sieci). Jeśli jednak chodzi o codzienną pracę to w 2018 roku Huawei P8 nadal radzi sobie wręcz doskonale. 

W kilku słowach o wnętrznościach 😉:

- procesor: autorski (opracowany przez Huawei) HiSilicon Kirin 930, ośmiordzeniowy, w którym cztery rdzenie Cortex- A53 e taktowane są zegarem o częstotliwości 2 GHz, a kolejne cztery Cortex- A53 zegarem o częstotliwości 1,5 GHz.

- grafika to ARM Mali - T628 MP 4 i... cóż, już w chwili startu telefonu była najsłabszym ogniwem w starciu z ówczesną konkurencją (stąd pewnie część wymagających tytułów gier może się "odpalić" wyłącznie po wybraniu najniższych parametrów wyświetlania) - w codziennym użytkowaniu w zupełności daje radę 👍

- system operacyjny: w dniu wypuszczenia Huawei P8 na rynek, sprzęt działał w oparciu o system Android 5.0 Lollipop z autorską nakładką Huawei EMUI 3.1 (swoją drogą uwielbiam tę nakładkę w każdej odsłonie z racji możliwości jakie za sobą niesie!). 

Telefon otrzymał aktualizację do Androida 6.0 (EMUI 4.0) i... niestety na tym koniec! 

Przynajmniej oficjalnie... Producent nie zamierza wypuścić aktualizacji do Androida w wersji 7, a już tym bardziej do najnowszych wersji oprogramowania systemowego. A szkoda. Moim zdaniem parametry sprzętu z łatwością podźwignęłyby Androida w nowszym wydaniu...

- pamięć: P8 oferuje nam 3 GB pamięci operacyjnej (RAM) oraz 16 GB pamięci wbudowanej na pliki użytkownika. 

W pierwszym aspekcie rozwiązanie sprawdza się w codziennym użytkowaniu bardzo dobrze - system działa płynnie, nie klatkuje animacji, nie zacina się ani nie zamyka nieoczekiwanie aplikacji. Niestety 16 GB pamięci wbudowanej dla użytkownika, to dzisiaj zdecydowanie zbyt mało. Jednak... z pomocą przychodzi możliwość jej rozbudowanie za pomocą karty Micro SD, więc można sobie z tym problemem dość łatwo poradzić!

- aparaty: w czasach wszechobecnych "selfiaków" i amatorskiej fotografii smartfonowej, nie sposób pominąć możliwości Huawei P8 w tym zakresie. Aparat tylny, to matryca SONY IMX278 i 13 Mpx, wykonująca zdjęcia w rozdzielczości 4160 x 3120 px

Posiada zoom cyfrowy, lampę błyskową LED i stabilizację obrazu. Zdjęcia wykonywane aparatem głównym P8 w dobrym świetle są znakomite i z pewnością wystarczą 80% użytkowników smartfonów. 

Z przodu mamy do czynienia z 8 Mgx matrycą, pstrykającą selfie w rozdzielczości 3264 x 2448 px wraz z cyfrowym zoom-em. W gorszych warunkach oświetleniowych fotografowany obszar doświetlany jest za pomocą wyświetlacza (ekranu).

- bateria: jeden z poważniejszych minusów całej konstrukcji. Ogniwo to jedyne 2680 mAh, co dziś jest powiedzmy sobie szczerze... słabym osiągnięciem. 

Jeśli jednak nie przeciążymy sprzętu zbędnymi, energożernymi aplikacjami, to jest szansa na całodniowe rozstanie z ładowarką, a gniazdka będziemy gorączkowo poszukiwać dopiero grubo po północy (przy rozmowach telefonicznych, sms-ach, social mediach i włączonej transmisji danych czy WiFi w standardowej ilości).

Poszukując dobrego, ładnie wyglądającego telefonu nie do zadań specjalnych, który nadal jest wyraźnie lepszy (i znacznie lepiej wykonany) niż średniopółkowe, nowsze konstrukcje, warto zainteresować się Huawei P8 także w 2018 roku! 

Osobiście od zawsze uważałem, że nawet kilkuletni flagowiec jest znacznie lepszym wyborem niż nowy średniak! 


P8 nadal działa płynnie i nie każe nam oczekiwać na wykonanie jakiejkolwiek czynności. 

Wygląda dobrze i równie dobrze się go użytkuje. 

Nie występują problemy z WiFi czy transmisją danych w paśmie LTE. 

Ma czytelny, jasny wyświetlacz, cechujący się doskonałym zagęszczeniem pikseli, dzięki czemu nie napotkamy np. na poszarpane czcionki. Nie dostrzeżemy także pojedynczych pikseli. 

Kolory są moim zdaniem naturalne i dobrze odwzorowane (możemy zmieniać ich temperaturę barwową w ustawieniach telefonu). 

Dotyk po 3 latach od premiery nadal działa doskonale a jakość rozmów stoi na wysokim poziomie. 

UWAGA! Nie ma w nim czytnika linii papilarnych (który skądinąd właśnie w Huawei uważam za najlepszy!) zatem mamy dość archaiczne już dziś metody zablokowania dostępu do treści w telefonie przy pomocy wzoru, hasła lub pinu. Ale czy ten aspekt sprawia, że musimy wymienić sprzęt na nowszy? Tę odpowiedź już pozostawiam Tobie. 


Reasumując. 


Jeśli nie potrzebujesz najnowszych wodotrysków, aparatów fotograficznych rodem z pracowni produkujących lustrzanki, ani nie musisz się dowartościowywać dopiero co wydanym flagowcem za kilka tysięcy złotych, to Huawei P8 będzie dla Ciebie doskonałym wyborem! Zwłaszcza, że nowy i nieużywany P8 możesz dziś kupić za kwotę mniejszą niż tegoroczne sprzęty ze średniej półki, oferujące albo gorsze wykonanie, albo mniej wydajny procesor, itp.

Osobiście polecam o ile nie ulegasz trendom i panującym modom oraz jesteś odporny na marketingowe czary mary producentów!

Pozdrawiam 

Tomek.

kwietnia 03, 2018

Step by step - metoda małych kroków do osiągania sukcesu.

Step by step - metoda małych kroków do osiągania sukcesu.

"Sukces jest w drodze... cel, to nagroda za przebyte kilometry"


Tę maksymę stworzyłem w chwili, kiedy zorientowałem się, że wszystko o czym marzymy, wszystko czego chcemy dokonać, sukces w dowolnej dziedzinie życia, wymaga od nas nauczenia się metody "step by step" - dochodzenia do celu małymi krokami.

Uważam, że aby być w pełni szczęśliwym w życiu, musimy koniecznie wprowadzać pozytywne zmiany w sześciu jego aspektach oraz wywołać pomiędzy poszczególnymi obszarami wspólną wibrację. 

Prawdą jest, że nie będziemy żyli w pełnej zgodzie z tym, o czym marzymy, jeśli którykolwiek z obszarów naszego istnienia nie zostanie doceniony... 


Zatem uzmysłowić sobie należy, że musimy pracować na następujących płaszczyznach jednocześnie:

1. Praca (życie zawodowe) 

2. Finanse (inwestycje, oszczędzanie, edukacja)

3. Zdrowie

4. Rodzina i bliscy (relacje międzyludzkie)

5. Czas wolny (np. hobby, pasje)

6. Rozwój osobisty (w tym - jeśli tego potrzebujemy również duchowy)

Dopiero pełna harmonia we wszystkich sześciu aspektach daje nam możliwość prawdziwie szczęśliwego życia! 


W dzisiejszym świecie, szczególny nacisk kładzie się na aspekt finansowy. 


Jasne jest, że nie możemy żyć bez pieniędzy, ale w wielu przypadkach "pieniądz" traktujemy jako cel sam w sobie, zamiast mieć do niego zdrowe podejście i wiedzieć, iż jest on tylko "narzędziem" do osiągania czegoś więcej. 

Jeśli pieniądze są naszym jedynym celem, wówczas zasadniczo pracujemy wyłącznie w dwóch obszarach życia: praca i finanse, zaniedbując jednocześnie pozostałe cztery - równie ważne! 

Pracując ponad nasze siły, biorąc nowe zlecenia, zostając po godzinach w biurze, zaniedbujemy nasze zdrowie, nie mamy czasu na prawidłowe relacje z bliskimi, a po powrocie do domu jesteśmy już tak zmęczeni, że nie w głowach nam wygospodarowanie czasu na hobby czy samodoskonalenie.

Tym samym może i mamy wystarczającą ilość środków finansowych, pniemy się po szczeblach kariery i czujemy się w pewnym sensie dowartościowani, ale nie osiągniemy szczęścia! 


Za jakiś czas okaże się, że zarobione pieniądze będziemy zmuszeni wydawać na poprawę zdrowia, które zaniedbaliśmy. Oczywistym jest też fakt, że istnieją w życiu rzeczy, których nie możemy kupić. Jak miłość i bliskość z drugim człowiekiem (relacje międzyludzkie)...

Dlatego tak istotne jest, aby pracować we wszystkich obszarach życia i balansować je między sobą.


Sukces jest w drodze... więc musisz przez nią przejść. Nie przebiec, czy przeskoczyć! Przejść. I to małymi krokami...

Aby dokonać tego skutecznie, niezbędne jest posiadanie planu. Spisanego na papierze, własnoręcznie, do którego będziemy mięli dostęp o każdej porze.


Szczegółowy plan wykonujemy dla każdego z sześciu obszarów naszego życia. 

Spisujemy cel ogólny, a następnie rozbijamy go na mniejsze, mając na uwadze metodę małych kroków (pamiętacie? - sukces jest w drodze...). 

Dzięki temu nie będziemy skupiać się na nieostrym, ogólnym obrazie tego, co chcemy osiągnąć, ale skupimy naszą energię na poszczególnych składowych, dzięki którym osiągniemy wyznaczony cel!

Przykładowo - jeśli chcesz zostać osobą prawdziwie wolną finansowo, to nie wystarczy, że Twoim celem będzie zarabiać więcej do końca roku. W planie, Twój cel ogólny, to - zarabiać 10.000 miesięcznie do końca 2018 roku. 

Wyobraź sobie, jak byś się czuł, jakbyś wyglądał, gdzie jadałbyś obiady, jak byś mieszkał, jakim samochodem byś jeździł czy z kim byś się spotykał, gdyby każdego miesiąca na Twoim rachunku bankowym była księgowana ta właśnie kwota... To Twój ogólny obraz. Teraz rozbij go na pojedyncze piksele 👍

W przypadku, kiedy dziś zarabiasz np. 3.000 złotych to już wiesz, że musisz zrobić coś więcej, aby Twoje dochody znacząco wzrosły. I tutaj stosujemy narzędzie "step by step". Dokonujesz analizy, w jaki sposób pomnożyć Twoje pieniądze - spisujesz wszystkie możliwości jako małe kroki, które doprowadzą Cię do celu głównego (określonego wcześniej jako 10.000 miesięcznie do końca 2018 roku). O możliwościach zwiększania przychodów będziemy jeszcze mówić na moim blogu. 

Dziś chodzi mi o to, abyś zaczął:

1. planować swoje życie w każdym z jego sześciu aspektów

2. stosował metodę małych kroków a narzędzie "step by step" było dla Ciebie w pełni zrozumiałe...

Istotne jest, abyś plan sporządzał dla każdego obszaru życia. Równocześnie. 


Nie możesz planować zwiększenia dochodów kosztem własnego zdrowia czy zaniedbania relacji międzyludzkich. Jeśli jesteś bardzo kreatywny, istnieje możliwość, że niektóre aspekty życia będziesz mógł połączyć! 

Przykładowo: możesz nauczyć się online projektowania stron internetowych (w chwilach wolnych od pracy etatowej) i dzięki tej wiedzy zdobyć dodatkowe pieniądze w przyszłości. Jednocześnie będziesz pracować w trzech obszarach życia: praca, finanse i rozwój (zdobywasz nową wiedzę)! 

A może masz doskonałą sylwetkę i kondycję? Zrób kurs na trenera personalnego i po zakończonej pracy podstawowej, działaj z innymi nad poprawą ich wyglądu! Dzięki temu nie tylko zwiększysz swoje dochody, ale również będziesz miał okazję systematycznie polepszać swoje zdrowie, spełniać hobby i nawiązywać relacje międzyludzkie!

Na koniec powiem tylko, że absolutnie, pod żadnym pozorem nie możesz "odpuścić" sobie planowania! Spisany plan, to niesamowite narzędzie, dzięki któremu będziesz mógł osiągnąć dosłownie wszystko mimo, że z pewnością niejednokrotnie będziesz go zmieniał (co jest oczywiste i nie należy się tym martwić). Jeśli dodatkowo skorzystasz z techniki "step by step" to możesz być absolutnie pewien, że w odpowiedniej perspektywie czasu zmieni się na lepsze każdy z sześciu obszarów Twojego życia, dzięki czemu będziesz mógł wreszcie powiedzieć, iż jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem!

Pozdrawiam serdecznie 

Tomek!

Spodobał Ci się ten wpis? Uważasz, że jest wartościowy i pomocny? Subskrybuj mojego bloga!

marca 26, 2018

Kolejny program partnerski. A może jednak są różnice?

Kolejny program partnerski. A może jednak są różnice?

Programy partnerskie na stałe wpisały się już w krajobraz przedsiębiorczości w Polsce.

Ich popularność polega przede wszystkim na tym, że przystąpienie do PP nie pociąga za sobą w zasadzie żadnych kosztów, a może być skutecznym narzędziem do budowania źródła, które będzie w przyszłości generować dochody pasywne na dobrym poziomie. 

Dzisiaj mamy do dyspozycji dziesiątki programów partnerskich, oferujących setki produktów czy usług. 


Ta metoda zarabiania pieniędzy w sieci jest szczególnie właściwa dla osób posiadających własne strony internetowe czy prowadzących blogi. 

Dzięki przystąpieniu do PP mamy możliwość monetyzowania ruchu na stronie czy blogu, min. dzięki szerokiej palecie narzędzi, udostępnianych nam na platformach partnerskich (bannery, kreacje, linki tekstowe, porównywarki, etc.).

Program partnerski może być również z powodzeniem promowany w mediach społecznościowych, choć niektóre kampanię wprost zakazują tej formy. 

W dzisiejszym wpisie przeanalizujemy stosunkowo "młody" program partnerski, oferujący nam możliwość generowania zysków poprzez promowanie produktów finansowych i niefinansowych. 

Krótka analiza programu:


1. Dla kogo - dla

* webmasterów
* specjalistów od marketingu internetowego
* właścicieli baz mailingowych
* blogerów
* doradców finansowych
* właścicieli stron www lub for internetowych
* osób pełnoletnich, zarówno prowadzących działalność gospodarczą (tak w Polsce, jak i poza jej granicami) oraz tych, którzy nie posiadają własnej firmy.

2. Oferta platformy PP:

* atrakcyjne, wysokie prowizje oraz szybkie i uczciwe rozliczenia
* intuicyjny panel partnera oraz wsparcie zespołu
* kreacje reklamowe: linki tekstowe, bannery, mailingi
* szczegółowe statystyki kampanii i kreacji reklamowych
* dostępne modele rozliczeniowe: CPL, CPS, CPA oraz hybrydy
* 5% w programie polecającym bez limitów
* indywidualnie dopasowane narzędzia promocji

Czyli zasadniczo... standard. 

Niemniej ten program partnerski wyróżniają moim zdaniem dwie kwestie:


Po 1 - program umożliwia wypłatę wynagrodzenia zarobionego w czasie promocji produktów w dowolnym czasie, a minimalna kwota do wypłaty wynosi 1 złotych 👍 W podobnych jemu PP nie znalazłem opcji wypłaty w dowolnym czasie, a kwoty graniczne są zwyczajowo znacznie wyższe 😏

Po 2 - wewnątrz platformy zaimplementowano funkcję, dzięki której możemy komunikować się z osobami, które budują nasz zespół. Niby nic ważnego, ale jedna z pewnością ta funkcjonalność przyda się w przyszłości 😃

Po przystąpieniu do programu (możesz tego dokonać TUTAJ) praktycznie od zaraz możesz zacząć swoją przygodę z budowaniem źródła dochodu pasywnego. Bez żadnych kosztów. 

Panel - jak podaje platforma na swojej stronie jest w pełni intuicyjny, a korzystanie z niego nie sprawia najmniejszych problemów także tym, którzy po raz pierwszy korzystają z tej możliwości zarabiania pieniędzy w sieci.

Do dyspozycji, w górnym MENU mamy siedem zakładek : programy, narzędzia, statystyki, rozliczenia, program polecający oraz opcję profil i wylogowanie. 

Pracę z platformą zaczynamy od wyboru interesującego nas produktu (kampanii) i przystępujemy do programu. W moim przypadku, zarówno aktywacja konta, jak i przyjęcie zgłoszeń do wybranych programów odbyło się tego samego dnia.

Mimo, że jest to kolejny program umożliwiający zarabianie głównie na produktach finansowych, to uważam, że min. ze względu na niski (bardzo 😈) próg wypłaty oraz brak limitów czasowych, ograniczających jej dokonanie warto się nim zainteresować.

Pozdrawiam

Tomek.

marca 25, 2018

Subiektywnym okiem. Moim zdaniem to najlepsza książka o finansach i nie tylko...

Subiektywnym okiem. Moim zdaniem to najlepsza książka o finansach i nie tylko...

Książki można podzielić na dwa, zasadnicze rodzaje...

Te, które się czyta, pozyskując niezbędną często do życia wiedzę z danej dziedziny oraz te, które poza jej pozyskiwaniem dosłownie pochłania się całym sobą - zatraca w każdej linijce tekstu, zapominając kompletnie o otaczającym nas świecie i jego problemach (czy też naszych problemach).

W swoim życiu przeczytałem setki książek. Każda z nich w pewien sposób odcisnęła się w moim umyśle czy to przez zasób wiedzy, dzięki której mogłem ruszyć naprzód, czy to przez pryzmat autorytetu osoby piszącej lub zestaw technik i narzędzi, pozwalających na dokonanie niezbędnej do szczęśliwego i pełnego sukcesów życia wewnętrznej zmiany.

Człowiek uczy się przez całe życie. Tym bardziej ten, który rozwój osobisty stawia na pierwszym miejscu w hierarchii wartości i uważa, że bez stałego aktywizowania swojego umysłu nie będzie mógł niczego sensownego osiągnąć. 

Mam za sobą już 16 lat doświadczenia w szeroko pojętej branży usług finansowych. Byłem prezesem, v-ce prezesem, pełnomocnikiem i udziałowcem kilku spółek zarówno na terenie kraju, jak i w Niemczech czy na Cyprze. Ponadto od 2001 aż do 2018 roku prowadziłem jednoosobową działalność gospodarczą w sektorze alternatywnych źródeł finansowania potrzeb moich klientów. 

Myślałem, że o finansach (zwłaszcza osobistych) i edukacji finansowej wiem może jeszcze nie wszystko, ale zdecydowanie bardzo dużo. No właśnie... Myślałem 😈


Jak bardzo się pomyliłem, uświadomiła mi dopiero lektura książki " Pieniądze są sexy " autorstwa Fryderyka Karzełka, którą przeczytałem jednych tchem w czasie jednego tylko wieczoru!

Od bardzo dawna żadna książka nie spowodowała, że zapomniałem kompletnie o wszystkim i wszystkich, którzy mnie otaczają. Po prostu zamknąłem się w swoim pokoju i w ciszy dosłownie " pożerałem " każdą, pojedynczą literę, linijkę czy akapit, kontemplując jednocześnie wszystko, co właśnie zostało zaserwowane mojemu umysłowi 👍


Odnoszę się do treści książki nie przez pryzmat hurraoptymizmu ale na kanwie mojego dotychczasowego doświadczenia zawodowego i życiowego zarazem. W książce "Pieniądze są sexy" nowiem, znalazłem kilka odniesień do własnej myśli twórczej, którą przedstawiłem w pierwszym e-booku mojego autorstwa pt. "Manifest Zwycięzcy", a dotyczących min. pozytywnego egoizmu, czy też roli i ważności podejmowania decyzji w twórczym procesie zmiany.

Zatem do rzeczy...


Fryderyk Karzełek to postać, którą bezwzględnie należy poznać jeśli komukolwiek zależy na tym, aby wprowadzać w swoim życiu daleko idące zmiany. Tego jestem absolutnie pewien! Człowiek ten posiada przebogate doświadczenie, ciekawą historię życia opartą nie tylko o spektakularne sukcesy, ale również przykre i dotkliwe porażki, a na dzień dzisiejszy z powodzeniem prowadzi i zarządza dziesięcioma spółkami. Jest również znanym i cenionym money coachem.

"Pieniądze są sexy" - już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z "czymś" poważnym. Wystarczy spojrzeć na trzy recenzje, zamieszczone na tylnej okładce aby przekonać się, że to nie tylko kolejny zestaw "pustych technik", ale jak najbardziej profesjonalny podręcznik tym bardziej rzeczowy, że pisany przez pryzmat autentycznych doświadczeń autora.

To, co uderza czytelnika już na samym początku przygody z książka to fakt, że jest napisana prostym, czasem żartobliwym i nieco "ciętym" językiem, który bez najmniejszego problemu trafia dokładnie tam, gdzie jest adresowany! Do myślących umysłów, ale również do serc...

Każda kolejna strona powoduje, że chcemy więcej, i więcej, i więcej... i właśnie to dostajemy!

Nie uświadczysz tam klasycznego, znanego z wielu tego typu poradników "wodolejstwa", gdzie utarte frazesy płyną szerokim strumieniem. Nie. Stanowczo to nie tego typu twórczość. 
Zamiast tego dowiesz się, na czym tak naprawdę polega szczęśliwe życie pełne sukcesów - nie tylko finansowych 👊Mimo, że tytuł książki może sugerować jej główny przekaz i cel, to traktuje ona nie tylko o pieniądzach. 

OK! Powiesz teraz, że przecież i tak nie ma jednego, słusznego i całkowicie pewnego sposobu na szczęśliwe i bogate życie. Nie ma też jednego wzoru czy schematu, dzięki któremu każdy na świecie osiągnie finansową niezależność. I będziesz miał w tym momencie 100% rację! Ale czy oznacza to, że żadnej drogi, żadnej możliwości, aby jednak mimo wszystko udało się to osiągnąć? Otóż jest! Ta droga istnieje, a "Pieniądze są sexy" jest mapą - nawigacją, która może Cię przez nią poprowadzić aż do osiągnięcia wymarzonego, upragnionego celu 💪


Czego dowiesz się z lektury książki?


Po 1 - poznasz sześć obszarów swojego życia, w których musisz działać, aby dokonać prawdziwej wewnętrznej zmiany, skutkującej efektami w zewnętrznym, materialnym świecie.

Po 2 - dowiesz się również o sześciu systemach zarabiania pieniędzy, dzięki czemu będziesz w stanie jasno określić, w którym z nich dziś generujesz dochody, a także otrzymasz wskazówki niezbędne do tego, aby sukcesywnie i metodycznie - w perspektywie określonego czasu przechodzić do kolejnych systemów, dających Ci w efekcie nie tylko niezależność, ale prawdziwą finansową wolność!

Po 3 - nauczysz się w jaki sposób kontrolować własne emocje.

Po 4 - otworzysz oczy i zobaczysz, że większość nie ma racji oraz, że szkodliwe kody kulturowe i więzy systemowych kajdan społecznych można zerwać po to, aby wreszcie zacząć żyć pełnią własnego, a nie cudzego życia.

Po 5 - poznasz dziesięć kroków do finansowej niezależności i wolności.

A to tylko najważniejsze moim zdaniem elementy całego opracowania, które musi znaleźć się w każdej domowej bibliotece! Książka ta powinna stać się kompendium wiedzy, swego rodzaju przewodnikiem po życiu dla każdego MYŚLĄCEGO  człowieka, który w sposób świadomy chce kreować własne życie, pozbawione jakichkolwiek ograniczeń.

Czytając książkę nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Fryderyk Karzełek, opisując w niej okoliczności, zdarzenia, mechanizmy i narzędzia, każde słowo kieruje w sposób indywidualny do czytelnika. To tak, jakby autor specjalnie dla każdego z nas pisał inną książkę! Poza wiedzą, to właśnie sposób i forma przekazu treści sprawia, że zestaw proponowanych przez autora rozwiązań trafia w samo sedno!

Kończąc dzisiejszy wpis, chciałbym zdecydowanie i jednoznacznie zaakcentować, że wszystko to, o czym przeczytasz w książce "Pieniądze są sexy" działa w 100% i może zostać wykorzystane przez Ciebie bez względu na to, na jakim etapie swojej życiowej drogi się dzisiaj znajdujesz. Więcej... Używając słów samego autora - techniki, rozwiązania i narzędzia, dzięki którym całkowicie, diametralnie i na zawsze odmienisz swoje życie są proste! Ale... nie są łatwe...

Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że poświęciłeś swój czas na przeczytanie tego wpisu do końca. 

Tomek

marca 24, 2018

Cała prawda o zarabianiu w sieci!

Cała prawda o zarabianiu w sieci!


Zastanawiasz się, czy możesz z internetu stworzyć narzędzie do zarabiania pieniędzy? 


W dzisiejszym wpisie postaramy się rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie, jak również wskazać realne możliwości budowy źródeł dochodu głównego lub pasywnego z wykorzystaniem sieci internetowej.

Przede wszystkim musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy rzeczywiście można zarabiać pieniądze w sieci? Odpowiedź brzmi TAK, ale należy zwrócić uwagę na szereg czynników, dzięki którym faktycznie zyskamy, a nie stracimy...

Jeśli czytasz ten wpis, to jest bardziej niż pewne, że należysz do grona osób, które aktywnie poszukują możliwości zwiększenia swoich dochodów z wykorzystaniem opcji jakie daje internet. Należysz prawdopodobnie do wielu (jeśli nie do wszystkich) grup na Facebook - u, w których członkowie wielokrotnie w ciągu dnia reklamują swoje sposoby zarabiania w sieci i próbują Cię do nich przekonać. 

Zauważyć należy w tym miejscu, że marketing i promowanie swojej działalności czy też narzędzi umożliwiających zarabianie pieniędzy przez innych nie jest złe. Nie należy tego negować o ile poziom oferty godny jest zainteresowania. No właśnie... 

90% ofert, które każdego dnia pojawiają się w mediach społecznościowych (na potrzeby tego wpisu będziemy opierać się wyłącznie o treści, które można znaleźć na Facebook -u) ma znikomą, jeśli jakąkolwiek wartość! 


Poniżej przedstawię tylko dwa wpisy z dnia dzisiejszego (sobota, 24.03.2018 roku): 



Oczywiście autorzy wpisów nie podają żadnych szczegółowych informacji, prosząc jedynie o komentarz lub wiadomość prywatną od osób zainteresowanych 😉

Każdy, kto poważnie podchodzi do tematu, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co kryje się za ofertami tego typu. Są to najczęściej albo klasyczne piramidy finansowe, które generują zysk dla wprowadzającego w postaci wpłat od osób wprowadzanych do struktury lub programy partnerskie typu m2m czy ebroker partner. Oczywiście jest też spora grupa ludzi, promujących "cudowne" biznesy oparte o popularną i najbardziej znaną kryptowalutę, którą jest bitcoin (BTC).

Jeżeli uważasz, że inwestując 80 złotych jesteś w stanie zapewnić sobie zysk dzienny na poziomie 100 - 300 złotych, kompletnie nie angażując się w żadne działania, a stan Twojego konta będzie rósł wyłącznie przez to, że na nie patrzysz - nie czytaj dalej! W mojej opinii, takie oferty to nic innego jak sprzedawania złudzeń i zwykłe naciągactwo, a ich jedynym zadaniem jest zapewnienie zysków osobom, które Cię zapraszają do struktury - czyli tzw. "naganiaczom"!

Zanim przejdziemy do narzędzi i możliwości, które mogą (!) zapewnić Ci realne dochody i zyski, warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Weryfikacja... 

Co sprawia, że widząc jedną z "takich" ofert (jak te z grafik powyżej) od razu piszesz "priv" w komentarzu lub wysyłasz wiadomość prywatną 😀? Oczywiście chcesz zarobić lub dorobić do swojej pensji. Zadaj sobie jednak pytanie, czy nie warto poświęcić 3 - 5 minut, aby przekonać się, kto stoi za ofertą i kim jest osoba, której mamy zaufać a równie często powierzyć jej nasze pieniądze na wkład? 

Zanim zainteresujesz się daną możliwością generowania dochodów w sieci, wejdź na profil prywatny osoby, która poleca Ci ten lub inny program czy możliwość (narzędzie). Zweryfikuj kim jest, ile ma lat, czym zajmuje się zawodowo. Przeanalizuj grono jego / jej znajomych i zobacz jakie zdjęcia zamieszcza na swojej ścianie. Co udostępnia. Jak wygląda merytoryczna treść wpisów, które zamieszcza, etc. Uwierz mi, że w 80% przypadków po takiej pobieżnej tylko analizie, odpuścisz sobie współpracę z tą osobą 😈(znajdziesz min. wpis, że ... "Szlachta nie pracuje").

Unikaj również jak ognia postów, które naszpikowane są grafiką ściągniętą z sieci zwłaszcza wtedy, kiedy przedstawia ona pliki banknotów i to bez względu na to, jaką walutę reprezentują. 

Zamieszczanie zdjęć, na których widać dużą ilość pieniędzy ma podłoże psychologiczne. Wyłącza nam się myślenie, gdyż nasz mózg już zobaczył to, co chcemy osiągnąć, a więc... pieniądze! 

Tę zasadę zauważyłem i mogłem obserwować w czasie, kiedy prowadziłem przez 16 lat działalność w branży szeroko pojętych usług finansowych. Przez 4 lata byłem udziałowcem i zarządzałem spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, która oferowała szybkie i krótkoterminowe pożyczki gotówkowe ze środków własnych (tzw. "chwilówki"). 

Zawsze, kiedy pracownik obsługujący klienta wykładał wnioskowaną przez niego kwotę na stół (z reguły było to 1.000 - 2.000 złotych) ten prawie nigdy nie był zainteresowany nawet pobieżnym zapoznaniem się z umową pożyczki! Dlaczego? Bo jego cel, czyli pieniądze miał już w zasięgu swojego wzroku 😤 

To bardzo niebezpieczny mechanizm, który skutecznie wyłącza w nas możliwość logicznego myślenia o potencjalnych konsekwencjach, które w przypadku zarabiania w sieci oznaczają w zasadzie jedno = całkowitą utratę wniesionego wkładu + brak jakichkolwiek zysków (co zasadniczo wynika jedno z drugiego...).

Mówimy tutaj o czymś w tym stylu:


Stosowanie tych kilku, prostych zasad pozwoli Ci praktycznie natychmiast określić, czy oferta i osoba ją polecająca jest godna zaufania, czy też jest to kolejny spam, którego jedynym celem jest znalezienie (przepraszam za stwierdzenie) jelenia 😱

Na czym zatem można faktycznie zarabiać pieniądze? 


Na rzetelnych ofertach, promowanych przez ludzi mających już jakieś osiągnięcia biznesowe i wiedzę merytoryczną. A sposobów zarabiania w sieci jest wiele! 

Do najbardziej popularnych i generujących największe zyski należą wszelkiego rodzaju programy partnerskie (o ile nie stosuje się dziwnych mechanizmów, polegających na zakładaniu kont bankowych czy braniu pożyczek na siebie!) oraz systemy MLM. I tutaj jedna dygresja (wpis szczegółowy na ten temat znajdziesz niebawem na moim blogu więc zachęcam do subskrypcji!)... MLM nie jest PIRAMIDĄ 😠 Nie pozwól sobie, aby ktokolwiek i kiedykolwiek wmówił Ci swoją opinię na te temat tylko dlatego, że zapewne kiedyś spróbował i jemu akurat nie wyszło! Ale i tutaj jest kilka warunków, które należy zweryfikować, zanim przystąpimy do tej lub innej firmy działającej w systemie marketingu sieciowego.

Rzetelny MLM musi opierać się na:

1. produkcie lub usłudze, które rzeczywiście istnieją / są wykonywane

2. planie marketingowym, który wyraźnie pokazuje co możesz osiągnąć dzięki współpracy z daną firmą

3. ustalonych zasadach wynagradzania

4. wsparciu sponsora / osoby wprowadzającej / lidera na każdym etapie Twojej pracy

5. cyklach szkoleń, dzięki którym zostaną oddane w Twoje ręce sprawdzone narzędzia i strategie marketingowe

Zasadą działania w branży MLM w przeciwieństwie do programów partnerskich jest zazwyczaj konieczność dokonania opłaty wstępnej czy zakupu tzw. "pakietu startowego". Jest to logiczne działanie, gdyż praca w marketingu sieciowym polega także na sprzedaży produktów, które chcemy polecać innym. W jaki sposób możemy polecać produkty, których wcześniej sami nie używaliśmy? 😨 W pakietach startowych znajdują się produkty, które dana firma sprzedaje. Mamy więc możliwość sprawdzenia ich działania na sobie, tym samym stając się osobą godną zaufania. 

Wielkość wkładu / wysokość ceny za "pakiet startowy" wahają się w zależności od firmy MLM. Najniższe stawki to około 80 złotych, najwyższe zaś mieszczą się w granicach 1.000 do nawet 3.500 złotych. 

Jeśli zastanawiasz się nad przystąpieniem do jakiejś firmy marketingu sieciowego aby zobaczyć, jak się spełnisz w tej pracy, wybierz firmę, która nie wymaga tak wysokich nakładów. Idealnym przykładem jest polska firma MLM produkująca unikatowe dermo kosmetyki, w 100% organiczne, zarówno w linii "dla niej" jak i "dla niego". 

Branża kosmetyczna tylko w samej Polsce warta jest już 15 miliardów złotych, więc gra jest warta świeczki. Opłata wstępna w przypadku tej firmy to jedyne 80 złotych. Za tę kwotę musimy dokonać zakupu wybranych produktów i jednocześnie umożliwia nam ona budowanie własnego zespołu, odblokowując prowizję aż do czwartego poziomu 💪

Możesz zarejestrować się na platformie firmy TUTAJ i już od dziś zacząć zarabiać pieniądze a przynajmniej stwierdzić, czy się do tego nadajesz. 

Warto wspomnieć, że będziesz mógł / mogła także budować swój własny zespół, dzięki czemu masz szansę na zwiększenie zysków, a co najważniejsze - nie masz obowiązku comiesięcznego kupowania produktów za określoną cenę!

Zarabianie pieniędzy w sieci jest możliwe! To fakt. Jednak aby móc zarabiać musisz kierować się kilkoma zasadami, które starałem się przedstawić Ci w dzisiejszym wpisie. Mam nadzieję, że pomoże Ci on w wyborze właściwych osób do współpracy oraz odpowiednich dla Ciebie firm i narzędzi. 

Pamiętaj jeszcze o kilku sprawach...

Po 1. Nie ma jednego, zawsze działającego narzędzia, dzięki któremu staniesz się zamożnym człowiekiem kompletnie bez żadnej pracy! Tak w programach partnerskich, jak i w firmach działających w systemie MLM musisz (!) się zaangażować. Musisz pracować. 

Po 2. Nie istnieje żaden sekret, tajemniczy kod, który pozwoli Ci osiągnąć pełną niezależność finansową. Owszem - zwłaszcza MLM może zrobić z Ciebie bogatego człowieka, ale musisz działać metodycznie, być cierpliwym i w pełni zaangażowanym i współpracować z ludźmi, którzy mają wiedzę i doświadczenie oraz chętnie się nimi dzielą.

Po 3. Musisz stale zwiększać zakres swojej wiedzy. Musisz się uczyć, zadawać pytania, prosić o wsparcie swojego lidera - osoby, która wprowadza Cię do biznesu. Nie ma sensu odkrywać koła na nowo, skoro można korzystać z już wynalezionych narzędzi 😉

Zainteresował Cię ten wpis? Subskrybuj proszę mojego bloga, gdyż znajdziesz na nim jeszcze wiele ciekawych czy inspirujących treści. 

Uważasz, że jest merytoryczny i pomoże Ci w dokonaniu właściwego wyboru? Zostaw komentarz! Zbudujmy społeczność, twórzmy interakcje i wspólnie budujmy Twoją finansową niezależność!

Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuje, że poświęciłeś mi swój czas!

Tomek.
Copyright © 2016 Facet 22 wieku! , Blogger